Sprawozdanie z Seminarium w Warszawie p.t. „Otwarte dane na rzecz innowacji społecznych i gospodarczych”.

 

W dniu 16 listopada 2015 r. odbyło się seminarium „Otwarte dane na rzecz innowacji społecznych i gospodarczych”.  Rozpoczęła je prelekcja Profesora Józefa Oleńskiego nt. Informacja jako dobro publiczne należne podstawą bezpieczeństwa i rozwoju.

 

Prof. Oleński wskazał, że komercjalizacja procesów informacyjnych zagraża bezpieczeństwu informacyjnemu. Państwo obywatelskie jest gwarantem bezpieczeństwa informacyjnego. Informacja dla celów społecznych powinna być dostępna jako dobro publiczne należne.

Po prelekcji odbyła się dyskusja, którą poprowadził Marek Chabior. W dyskusji Piotr Skociński wskazywał, że najważniejsze jest aby informacje publiczne były jak najszerzej dostępne. Paweł Wiszniewski ekspert BBN zadał pytanie w sprawie zagrożeń dla bezpieczeństwa informacyjnego państwa. 

 

 

 

 

W drugim panelu Maciej Groń Dyrektor Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji omawiając zakres podmiotowy Dyrektywy Re-use wskazał, że dyrektywa ta nie ma zastosowania do dokumentów będących w posiadaniu instytucji edukacyjnych i badawczych. Przypomniał też stanowisko przedstawione przez IMGW podczas konsultacji społecznych. IMGW sprzeciwił się zmianom w ust. 3-8 art. 110 Prawa wodnego i zarazem postulatowi rozszerzenia nieodpłatnego dostępu do danych standardowych oraz danych innych niż standardowe. 

Piotr Skociński omówił przyczyny problemów z udostępnianiem informacji publicznej. Wskazał na trzy podstawowe: organizacyjno-techniczne, formalno-prawne oraz biznesowe. IMGW stawia zaporowe ceny dla udostępnień danych niezbędnych do prac naukowych profesjonalnych i amatorskiego wykorzystania, zamiast dane udostępniać nieodpłatnie a zarabiać na ich analizach. W ocenie Piotra Skocińskiego pomysły z powszechnym i nieodpłatnym dostępem do danych są zagrożeniem instytucjonalnych i osobistych interesów jednocześnie.

Podsumowując stwierdził, że to psychologiczne pobudki działań i zaniechań są największą barierą udostępniania danych publicznych. To ludzie decydują o niepodjęciu decyzji o udostępnieniu danych ze strachu, z lenistwa, albo dlatego, że im się nie opłaca. Okopują się wraz ze swoimi zbiorami danych w twierdzach barier formalnych. Jedynie jasne i proste, stabilne przepisy mogą wprowadzone wbrew wielu partykularnym interesom mogą zmienić taki stan rzeczy.

Kolejny prelegent Marek Chabior odnosząc się do przyczyn wyłączenia IMGW jako podmiotu zobowiązanego do udostępniania danych wskazał, że prace nad ustawą o dostępie do informacji publicznej rozpoczęły się w 2008 roku, a dopiero 30 kwietnia 2010 r. ustawa o instytutach badawczych. Przypomniał, że w okresie gdy zaawansowane były prace nad ustawą, w dniu 13 września 2010 r. Rada Ministrów rozporządzeniem nadała Instytutowi Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie status państwowego instytutu badawczego co oznacza, że polski rząd zamiast działań na rzecz implementacji Dyrektywy reuse podjął działania aby „wyłączyć” dane meteorologiczne. Wskazywał na podstawie pisma IMGW z dnia 1.08.2012 skierowanego do Dziennika Gazeta Prawna, że IMGW w bardzo zawężony sposób definiuje swoje obowiązki prawne, że „ma  informować o określonych zjawiskach i sytuacjach (prognozy i ostrzeżenia) określone w ustawie podmioty i służby”.  Jako przykład nadużywania pozycji monopolistycznej przez IMGW przedstawił wzór porozumienia pomiędzy IMGW PIB a uczelnią/Instytutem obowiązujące od 18.01.2011 r. Wskazał na jako niedozwolone zapisy § 5 i 8 tego porozumienia, których nie było we wcześniejszych porozumieniach.

W ostatniej prelekcji Artur Surowiecki ze Stowarzyszenia Skywarn Polska zaprezentował alternatywne źródła danych meteorologicznych. Zaprezentował głównie serwisy internetowe z danymi wykorzystywanymi w prognozowaniu i w badaniu groźnych zjawisk atmosferycznych. Wskazał, że w Polsce z powodu braku nieodpłatnego dostępu do danych nie powstają podobne produkty, a te które powstają opierają się na danych pobieranych z zagranicznych serwisów internetowych.

Profesor Oleński wskazał, że prawo późniejsze deroguje prawo wcześniejsze w sytuacji gdy mamy do czynienia z równorzędnością aktów prawnych. Nie ma więc potrzeby derogować kilkuset czy więcej aktów prawnych, które blokują udostępnianie informacji. Często to wynika z jakieś niewiedzy. W  tym "galimatiasie" bardzo łatwo znajduje się argumenty aby czegoś nie zrobić, przede wszystkim dlatego, że urzędnik państwowy dobrze wie, że jeżeli czegoś nie zrobi to najwyżej "pogrożą mu palcem" ale jeżeli zrobi o milimetr więcej niż to jest zapisane i to na korzyść obywatela t wtedy poniesie konsekwencje. W dyskusji zabrał głos Piotr Żurowski i Piotr Szuster. 

 

Marek Chabior 

 

 

 

 

 

 

  width: 486.979px; height: 325px;